News modny od kilku dni. Sławna ostatnio Wikipedia podaje:
27 maja 2010 Bronisław Komorowski tymczasowo wykonujący obowiązki Prezydenta RP zapowiedział zgłoszenie go jako kandydata na urząd Prezesa NBP. Po ogłoszeniu decyzji o kandydowaniu Marek Belka ustąpił ze stanowiska dyrektora Departamentu Europejskiego MFW.
Co oznacza ta decyzja? Jest dobra, czy zła? Potrzebna już teraz, czy nie? Odpowiadając krótko: jest dobra i potrzebna już teraz. Co prawda, gdy usłyszałem to co powiedział Komorowski w TVN24, złapałem się za głowę. "Przecież ten człowiek jest zamieszany w grubą aferę" - pomyślałem, szukając głęboko w głowie szczegółów. Pamięć jest zawodna, wiedziałem tylko, że ów afera dotyczyła jakiegoś przekrętu przy stacji krwiodawstwa (?). W internecie znalazłem dokładniejsze informacje - chodziło o bank osocza. Trochę wertowania i odnalazłem ważną informację:
"Koniec śledztwa w sprawie Laboratorium Frakcjonowania Osocza!
W poniedziałek tarnobrzeska prokuratura wysłała do Sądu Okręgowego w Warszawie liczący 450 stron akt oskarżenia, kończący gigantyczne śledztwo w sprawie "fabryki krwi” w Mielcu.
W tym gigantycznym śledztwie prokurator przesłuchał w charakterze świadków tak znane persony, jak choćby Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy (niegdyś przyjaźnili się z oskarżonym Włodzimierzem W.), Marek Belka, Józef Oleksy, Mariusz Łapiński, Jarosław Pinkas, Zbigniew Siemiątkowski, Marek Siwiec, Marek Wagner i kilku innych znanych polityków oraz urzędników.
(...)
Oskarżony został były minister gospodarki Wiesław K. (o wydanie nierzetelnej opinii przesądzającej o udzieleniu spółce LFO poręczenia kredytu przez Skarb Państwa ), a także w kolejnej sprawie między innymi była wiceminister finansów i członek Rady Polityki Pieniężnej Halina W. - T. (o niedopełnienie obowiązków służbowych)."
Ostatecznie, jak widać, Belka nie został nawet oskarżony. Ale pamiętam, że w bodajże Superwizjerze TVN jeden z anonimowych świadków wypowiadał się o Marku B. jako osobie mocno umoczonej w tej aferze.
Wracając jednak do merytoryczności tej decyzji. Śmieszą mnie niesłychanie wypowiedzi Kaczyńskiego, Pawlaka i Napieralskiego. Wszyscy twierdzą, że decyzję powinien podjąć nowy prezydent (choć zaznaczają, że "kandydat zły nie jest"). A przepraszam bardzo - gdyby (nie daj Boże), Kaczyński "znów" wygrał, to kto zostałby prezesem NBP? Przecież na 101% znowu byłby to jakiś człowiek, który się nawet wysłowić nie potrafi.
Może to, co zrobił Komorowski nie było super mega fair play. Ale od kiedy polityka taka jest? Nie podobają mi się wpadki Komorowskiego, ale ludzie, opamiętajmy się. Nasza gospodarka potrzebuje stabilności. Potrzebujemy dobrego prezesa tak szybko, jak jest to tylko możliwe. A Belka, choć kandydatem idealnym nie jest, na pewno jest w stanie dać nam tę stabilność.



